2/05/2009

Specjalnie planowałem zobaczyć i opisać na nowo piękną „Amelie” Moresmo. Raczej nie dziś. Wczoraj widziałem za to film o eutanazji. Kalekę, grał aktor, który kiedyś u Almodowara też grał kalekę. Film nazywał się „Drżące ciała” i opisywał rzeczywiste zdarzenie, a nie to o czym myślicie, świntuchy. Dylemat własności życia. Z punktu widzenia prawa, zamachowiec na siebie...unika prawa, tzw. sprawiedliwości. Może być, w tej gorszej(lepszej?), okoliczności, przesłany do psychiatryka. Libo trafia na łono Abrahama, co nie jest niczym pewnym w wieku agnostycyzmu, lefebryzmu, państwa poprawnościowego, aborcji, zakazu klapsów i tem podobnych bezeceństw. Podobnie jak u naszego rodzimego eutanazjanisty, wystąpił epizod z klerem. Xiondz, na wózku, przybył z odsieczą niewiernemu. Wcześniej w tv, nawkladał do posłuchu rodzinie, że to niby ona posiewa zwątpienie w zwycięski pochód życia, choćby i tylko z ruchomą głową i własnym oddechem. Czarny w efekcie, nie wzniósł się na wyżyny intelektualne, a i fizyczne, piętra; nie pokonał schodów z pomocą dwóch przydupasów. Oddelegowani nie potrafili przełożyć bezczuciowego xsiędza na krzesło i wnieść na piętro. Zabieg ma dwa aspekty: słabość, tego fragmentu scenariusza, a drugi to rozmowa przez pośredników, przez korytarz i klatkę schodową. Pomimo podobnej sytuacji obu kalek, żyją oni w zupełnie różnych światach. Eutanazjonista ma dość zdania na innych, bardzo dobrych ludzi; cierpienia z powodu niemożności spłodzenia syna, głównej powinności mężczyzny w tamtych stronach, ograniczenia wolności. Tak iluzorycznej wolności, ilustrowanej wyobrażonymi lotami wolnej duszy. Drugiemu, kalectwo odpowiada. Ma full service , super wuzek elektryczny, tubę propagandową. Właściwie to sam jest tubą, uzasadnieniem wiary w to, lub w owo. Apoteoza cierpienia to szeroka ścieżka. Jak wiele idei można sprzedać na jej podstawie. Nie wierzycie? Moje stanowisko jest takie: jeśli ciało nie jest w stanie samo utrzymywać życia, należy pozwalać na zaprzestanie uporczywych terapii, na żądanie zainteresowanego. Bohater musiałby żyć. Wszak pozostało mu przełykanie i oddychanie. Tutaj wychodzi rola osób bliskich. Czy przez 20 parę lat będą żyć obsługą kaleki? Tak naprawdę są to dylematy państwa socjalnego. Posiada ono środki, które łoży na utrzymanie przechowalni kadłubków. Niektóre chcą żyć, bardzo chcą. Dla nich błogosławieństwem jest sieć. Net pozwala zaistnieć osobom bez czucia. Niczym się nie różnią od tych „normalnych”. Macie pewność, że czytacie słowa deu, który palcem rusza? Nie odpowiem oczywiście. Pozostawia to pewien margines ciekawości tekstu. Jak film się skończył? Nie mam w kontrakcie wpisanego zobowiązania do opowiadania happy zakończeń. Mogę za to, napisać jak się zaczął. Gostek skoczył do morza na główkę, tylko okazało się, że chwilowo morze, nieco odpłynęło. Jak to się stało, że nie zauważył? Udajecie, czy nigdy nie byliście nad morzem: ciepło, plaża, kamienie, co prawda, ale nad morzem. Nawet nie ma za dużo ludzi. Prowincja taka galichijska. No normalnie: na dupę się zapatrzył, która się opalała nieopodal. I widzicie do czego człowieka może doprowadzić zgorszenie skąpego ubioru?

3 komentarze:

  1. Net rzeczywiście jest, a w przyszłości będzie jeszcze bardziej, błogosławieństwem dla kalek.
    Ale i niebezpieczeństwem dla ,,normalnych". Bo skoro już zdarzają się przypadki smierci przy kompie, to co będzie w przyszłości?
    Kiedy świat wirtualny przestanie być odróżnialny od tego realnego? Ciężko będzie co niektórym zmusić się do wyjścia z ,,rejsu po Pacyfiku", czy zabawy z superhiperlaską na bezludnej wyspie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Maju Słomiana05.02.2009, 04:24

    Rado, już się troskasz o siebie :), to dobry znak- niezawodna homeostaza.
    Z Internetem jak z absyntem, żadne dowody nie wskazują na to żeby był trujący.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jestem za eutanazją, ale na wyraźną swoją prośbę, będąc obłożnie chorym.
    Tak w ogóle to bardzo trudny temat jest, bo i nieszczęście, i śmierć i udręka dla opiekunów.
    Jeśli trwa to rok, ale 28 lat? nie sposób sobie tego wyobrazić. Lepiej było zginąć na miejscu wypadku.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz wstawić reklamę?

Chcesz wstawić reklamę?

Archiwum bloga